To co z tą łódką?

Przeczytałam ostatnio książkę Reginy Brett “Bóg nigdy nie mruga” (tak, statystyczny-nieczytający-Polaku-matołku, jestem w tych 11%, które przeczytało więcej niż 7 książek w tym roku). Jeden z wielu poradników psychologicznych, po pochłonięciu którego chcesz porzucić swój dotychczasowy marny żywot i wstąpić do Armii Zbawienia (do Amnesty International, w wersji dla niewierzących). Ta fala wznosząca utrzymuje się przez kolejne 3 dni, po czym wracasz do wyżerania lodów prosto z kubka i oglądania Top Model. Jednak, ponieważ szklanka jest do połowy pełna, pomówmy chwilę o tych 3 dniach.

Książka to zbiór 50 lekcji (teoretycznie) pomagających spojrzeć na świat odrobinę łaskawszym okiem i zrozumieć, że trawa w ogrodzie sąsiada wcale nie musi być bardziej zielona od Twojej. Przekładając kartkę po kartce (ok, klikając na Kindlu) czułam jak ładuję się niczym króliczek Energizera. Moja wewnętrzna siła rosła, a cera nabierała blasku. Z każdym kolejnym rozdziałem, coraz wyraźniej rysował mi się w głowie plan dotyczący mojego dalszego życia. “O nie, moja droga, czas skończyć z tym defetyzmem. Twój los w Twoich rękach!”, “Nie ma problemów, są tylko wyzwania!”. Czytałam i docierało do mnie, że co by się w życiu nie działo, wszystko jest kwestią tego, jak na to spojrzymy. Niska pensja może być powodem frustracji lub nieść satysfakcję z działalności wolontarialnej (poza tym w CV zawsze przyda się informacja, że jesteś gotów tyrać w pocie czoła, za miskę ryżu). Ulewa za oknem może być źródłem depresji albo spowodować, że zaoszczędzisz 20 zł na myjni samochodowej. Autorka rzuca jeszcze kilkoma hasłami w stylu: “Dobro powraca”, “Bóg nigdy nie daje nam więcej, niż potrafimy udźwignąć (no chyba, że daje – przyp.aut.)” czy “Nie traktuj siebie poważnie. Nikt inny tego nie robi”.

Jak powiedział znamienity pisarz Paulo Coelho: “Srata tata”. Fajnie poczytać takie motywacyjne banialuki, ale żeby złapać wiatr w żagle, trzeba najpierw wypłynąć. Jest jeszcze jeden problem: trzeba zorganizować sprawną łódkę. Ja swoją dopiero buduję.

3 dni minęły. Gdzie moje lody? (ok, tym razem zjem tylko połowę)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s